Internetowy Serwis Bankowości Spółdzielczej

Pomnik dr Franciszka Stefczyka - Przykra sprawa

Pomnik dr Franciszka Stefczyka - Przykra sprawa
 
Obecny wygląd pomnika dr Franciszka Stefczyka. Wrzesień 2013. Fot. A.Walczak
 
Nagrobek dr Franciszka Stefczyka na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie został pozbawiony tablic umieszczonych na nim przez Krajowy Związek Banków Spółdzielczych oraz później, w 150-rocznicę istnienia, przez Bank Spółdzielczy w Brodnicy. Poszła wieść, że to na skutek działań SKOK. Wysłaliśmy wówczas zapytanie do rzecznika prasowego Kasy, ale otrzymaliśmy odpowiedź, że nic mu na ten temat nie wiadomo. 
 
Sprawa przykra. Niebawem ukazał się bowiem artykuł na ten temat w gazecie „Czas Stefczyka”, której wydawcą są właśnie SKOK-i. Artykuł pod tytułem – Nagrobek to nie słup reklamowy – informuje, że oto nareszcie staraniem senatora Biereckiego usunięto szpecące tablice i przywrócono pomnikowi należyty, historyczny wygląd. Senator zwrócił się w celu pomocy w demontażu tablic do Rady Miasta Lwowa, która przyznała mu rację i tablice zdjęto. Wplątana znienacka w temat, a znana z nacjonalizmu i  blokowania sprawy Cmentarza Orląt Lwowskich Rada zapewne nie zmartwiła się polskim, spółdzielczym konfliktem. Pytanie, czy słusznym jest wciąganie  w kwestie sporne między spółdzielcami niekoniecznie przychylnych Polsce osób i instytucji Ukrainy. Szczególnie w myśl własnych interesów.
 
O dr Stefczyka między bankami spółdzielczymi a SKOK-ami toczy się spór. W 1993 powstała w Polsce SKOK (odwołująca się do tradycji Kas Stefczyka), która przyjęła Franciszka Stefczyka za swojego patrona. Ale wcześniej  banki spółdzielcze, powstałe częstokroć w wyniku przekształcenia się kas w bank – również dr Stefczyka obrały swoim patronem mając ku temu słuszne prawo. Dodatkowo to wszak KZBS odnalazł rozczłonkowany nagrobek i doprowadził do jego scalenia i odrestaurowania, posiadając na to  zgodę stosownych instytucji, w tym Instytutu Łyczakowskiego  i zgodę prawnuczki ( jak wynika z pisma Eugeniusza Laszkiewicza, byłego prezesa KZBS). Zebrał na ten cel pieniądze od banków spółdzielczych.  I o ten grób dbał, za co mu chwała. 
 
Bądźmy sprawiedliwi. Z punktu widzenia historyka to miejsce pochówku i  pamięci wielkiego Polaka i należy o nie dbać. Z punktu widzenia spółdzielców to miejsce spoczynku ich patrona. Z punktu widzenia historyka sztuki pomnik nagrobny dr Franciszka Stefczyka pochodzący z lwowskiej pracowni Henryka Periera,  dłuta Andrzeja Albrychta nie jest wybitnym osiągnięciem sztuki sepulkralnej. Połączenie modernistycznego postumentu z antykizującym zwieńczeniem w formie kolumny z trzema postaciami nie jest rewelacyjnym dokonaniem artystycznym. Szanując jednak zabytkową tkankę Cmentarza Łyczakowskiego, zasłużonych Polaków na nim spoczywających i funkcjonujące programy  ochrony nekropolii można było umieścić tablice w ramach ogrodzenia pola grobowego lub na otoczających je słupkach, nie naruszając integralności dzieła i nie przesłaniając części oryginalnej inskrypcji. I to też prawda. Ale czy usprawiedliwia to tak radykalne, nieprzyjemne i wciągające w konflikt władze Lwowa działanie SKOK? 
 
 
Tablice - wygląd czerwiec 2011. Fot. A.Lewkowska
 
Miejsca po zdjętych tablicach. Fot. A.Walczak
 
Dodatkowy problem leży i w tym, że dr Stefczyk był działaczem spółdzielczym w szerokim rozumieniu tego słowa. Przypomnijmy: 
Z wykształcenia był historykiem. W 1889 r. przebywał w Westfalii, gdzie zapoznał się z systemem wiejskich kas spółdzielczych zakładanych przez Raiffeisena, które od 1866 r. szeroko przyjęły się w krajach niemieckich i w Austrii. Po powrocie do kraju pracował jako nauczyciel szkoły rolniczej w Czernichowie koło Krakowa, gdzie założył w 1889 r. pierwszą na ziemiach polskich wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-pożyczkową wg wzoru Raiffaisena.
W latach 1898-1899 był dyrektorem Związku Handlowego Kółek Rolniczych. W latach 1899–1918 był kierownikiem Biura Patronatu dla Spółek Oszczędności i Pożyczek przy Wydziale Krajowym we Lwowie. Przyczynił się do upowszechnienia wiejskich kas spółdzielczych i osłabienia lichwy na wsi galicyjskiej. W 1907 był współorganizatorem, a od 1909 r. pierwszym dyrektorem Krajowej Centralnej Kasy dla Spółek Rolniczych we Lwowie, powołanej przez galicyjski Sejm Krajowy. Od 1907 był członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, z jego ramienia – posłem do Sejmu Krajowego we Lwowie. W czasie Obrony Lwowa w listopadzie 1918 był jednym z przywódców polskiego Komitetu bezpieczeństwa i ochrony dobra publicznego odpowiedzialnym za resort skarbu.  Od początku 1919 przeniósł się do Warszawy, gdzie do 1924 r. kierował Centralną Kasą Spółek Rolniczych (przeniesioną tam ze Lwowa). W 1924 r. zainicjował powołanie Zjednoczenia Związków Spółdzielni Rolniczych i został jego prezesem. Był autorem wielu prac o spółdzielczości. Tuż przed śmiercią uzyskał habilitację na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie pracy o spółdzielczości. Zmarł w Krakowie, pochowany wraz z żoną (zmarłą w lutym 1916 we Lwowie) na Cmentarzu Łyczakowskim.
 
Zachowana mosiężna tabliczka KZBS. Zdj. Aleksandra Walczak
 
Przykra i niepotrzebna sprawa wzbudzająca emocje i poczucie krzywdy. Teraz brakuje jeszcze, aby do boju ruszyły spółdzielnie rolnicze – wszak dr Stefczyk mógłby być i ich patronem. 
Pytanie do SKOK - czy nie lepiej było zasiąść do stołu, uzgodnić stanowiska i wypracować kompromis z sektorem banków spółdzielczych zamiast jak to zwykle u nas „ łomotać” się w każdej sprawie i uprawiać politykę historyczną na grobach zmarłych? 
Skromnym naszym zdaniem-  rozrywany przez konflikt Patron, któremu do głowy by nie przyszły takie podziały,  przewraca się w grobie, co dobrze nie wróży spółdzielczości polskiej. Nomen omen.
Anna Lewkowska